Kiedyś częściej czytałam komiksy, teraz rzadko po nie sięgam, gdyż wciąż szukam czegoś, co by mnie zaskoczyło, a nie tylko pokazało zwyczajną opowieść. Tutaj wielkim plusem jest duży format książki, który sugeruje, że nie powinny jej czytać dzieci. Powiedziałabym, że każda strona jest kolorowa, ale tak naprawdę przewijają się tam tylko mroczne i ciemne zabarwienia. To one oddają emocje, które wynikają z treści. Praktycznie na karcie każdej strony czyha na postacie jakieś niebezpieczeństwo. Nie wszystko, co wygląda na pierwszy rzut oka dobrze, jest dla nich korzystne. Ewidentnie krążą tutaj siły zła. Kiedy już się je zobaczy, czujemy jakbyśmy sami tym przesiąkali. Autor zasugerował tutaj takie ciekawe powiedzenie, żeby nie wierzyć w słowa innych, tylko samemu wysilić umysły, by przekonać się, czy ktoś nie chce nas zmanipulować. Takim przykładem była tutaj dziewczyna, którą uważali za potwora. Każdy się jej bał, gdyż była obarczona złą sławą o której słyszeli. Tylko jeden chłopiec postanowił się przekonać, czy jest w tym jakaś prawda. Zwłaszcza w momencie, kiedy ujrzał jej kawałek twarzy pod maską, która szeptem przeprosiła za to, co zrobiła. Korzystając ze swych względów zapragnął ujrzeć ją jeszcze raz, a następnie uwolnić. Tylko czy to takie proste? Czy mógł na tyle zaufać swojemu sercu, by sprzeniewierzyć się rozkazom innych?
Nie sądziłam, że ta historia tak bardzo mnie wciągnie. Postacie są bardzo twarde i zawistne. Najważniejsza dla nich jest władza i podtrzymywan...