Tom II trylogii, która dosłownie chwyciła mnie za serce. Skończyłam czytać przed chwilą, a książka naprawdę mnie pochłonęła. Wiedziałam, że będzie świetna, ale nie spodziewałam się, że aż tak. Jestem mile, bardzo mile zaskoczona. Nie można narzekać tutaj na brak akcji i wydarzeń, bo praktycznie non stop dzieje się coś niesamowitego, coś godnego uwagi. Są to sytuacje szczęśliwe, radosne, ale również przepełnione smutkiem, poczuciem winy, cierpieniem, strachem i zwątpieniem. Fantastyczne, naprawdę. Ja podziwiam Hadassę za to, że okazała takie miłosierdzie w stosunku do Julii. Bo ja np. nie wybaczam tak łatwo, a już z całkowitą pewnością nie zapominam. Dlatego jestem naprawdę zdumiona jej zachowaniem, ale w pewnym sensie ono mnie nie dziwi, gdyż już nie raz zdążyłam się przekonać, że Hadassa to chodząca dobroć, ma serce przepełnione wiarą i miłością do Boga. "Echo w ciemności" naprawdę wciąga, nie ma momentów, które by nużyły i jak już wspomniałam wcześniej - cały czas dzieje się coś godnego uwagi, dzięki czemu książka jeszcze bardziej przyciąga do siebie czytelnika. Nie wiem jednak, czy sięgnę po III tom, skoro skupia się on tylko (a może przede wszystkim?) na Atretesie, mimo iż bardzo go polubiłam. Może przeczytam, ale za jakiś czas. Niemniej bardzo polecam te książki. Są naprawdę świetne.