Tomasz Mróz, gdański biznesmen zgłasza na policję, zaginiecie swojej sześciomiesięcznej córeczki. Sprawę na prośbę komendanta prowadzi komisarz Oczko. Sprawa od samego początku wydaje się dziwna, ponieważ wraz z zaginięciem dziecka zniknęła kochanka mężczyzny, a po jej znalezieniu kobieta zaprzecza, by kiedykolwiek urodziła dziecko. Komisarz Oczko musi ustalić, która z osób kłamie i kto najwięcej na tym kłamstwie ugra. No najważniejsze – co stało się z małą dziewczynką?
Z każdym kolejnym tomem coraz bardziej wkręcam się w sprawy, jakie ma do rozwiązania komisarz Oczko. Bardzo mi się podobała ta konkretna historia, bo do samego końca nie wiedziałam, jak ona się skończy. Kiedy zaczęłam podejrzewać jedno rozwiązanie, autor sprytnie zamydlił mi oczy, kierując zupełnie w inną stronę, by po chwili znowu zasiać ziarenko niepewności i sprawić, bym powróciła do swojego pierwszego przeczucia. Jestem w pełni usatysfakcjonowana i cieszę się, że sporo tomów przede mną. Ode mnie 8/10.