„Bociany na start” to czwarta część wspaniałej serii o polskich babkach wiejskich, akuszerkach i położonych. Jest to już ostatnia część i tym razem opisany jest tu świat współczesny położnictwa.
Sylwia jest młodą kobietą, która ma nieco inne pomysły na swoje życie niż jej rodzice. Chce zostać dziennikarką. Rodzice z kolei chcą by została położną. Bo tylko ten zawód da jej stabilizację. Dziewczyna postawiła na swoim. Skończyła studia dziennikarskie, wyszła za mąż i została matką.
Autorka przenosi nas w czasie. 20 lat później poznajemy bliżej Kornelię, córkę Sylwii. To właśnie ona spełniła marzenia dziadków i została położną. Praca w służbie zdrowia nie jest łatwa, o czym szybko przekonała się młoda lekarka.
Całą seria jest bardzo przyjemną lekturą. Autorka na podstawie paru pokoleń kobiet pokazała czytelnikowi jak zmieniło się położnictwo. Jak kobiety rodziły kiedyś, w jakich warunkach, a jak dzisiaj. Czytając poszczególne tomy i poznając poszczególne bohaterki widzi również jak ogólnie kobiety zmieniały się i jak zmieniało się ich traktowanie.
„Bociany na start” są zwieńczeniem całej serii. Czytałam tę książkę z zapartym tchem. I chociaż każda z tych części luźno jest ze sobą powiązana, to szkoda, że już jest to ostatni tom.
Autorka posiada lekki styl pisania i potrafi zaczarować piórem. Mnie książka porwała i bardzo polecam całą serię.