Słyszałem, że Sebald uwiedzie albo porzuci. Że nie ma niczego po środku, że albo się kocha albo nienawidzi. Długo „Austerlitz” leżała na stosie, a ja krążyłem wokół nie wiedząc, czy bardziej odczuwam przed nią strach czy zżera mnie ciekawość.
Nie powiem nic nowego, jeśli stwierdzę, że jest to książka niełatwa. Szkatułkowa, powiedział Austerlitz. Opowieść o opowieści, pozamykana w ramach i jednocześnie poza nimi, w obrazach-miniaturach, uzupełnionych przez autora zdjęciami, które zgrywają się w całość, ale całość, którą poznaje się, daje się odczuć i w pełni zrozumieć dopiero pod koniec.
Bo choć wątkiem przewodnim jest tożsamość i poszukiwanie przeszłości, to przeszłość właśnie, ale rozumiana jako historyczna linia czasu, wypełnia pierwsze karty powieści. Podróż w przeszłość jest podróżą poprzez kontynent i miasta – od Anglii po Włochy, Paryż i Pragę, flandryjskie bunkry i brukselskie monumenty, napoleońskie twierdze i baraki w Theresienstadt; jest jednocześnie wyprawą poprzez pamięć niezapamiętaną, poprzez wspomnienia rodziców Austerlitza i miejsca, z których ten pochodził, mimo że nie może ich pamiętać. Czy zatem na fundamentach zbudowanych ze sztuki, architektury i bolesnej historii można zbudować tożsamość jednostki? Odtworzyć rzeczywistość, czerpać z niej siłę i stworzyć siebie?
Mimo zbitej formy tekstu i długich ciągów znaków nie ma się wrażenia gonitwy myśli. Panuje tu monochromatyczna melancholia (mm), lekko rozmyta wizja, czarno biała poświata. Nie ma wyrazistego zakończenia, nie ma radości z odkrycia (po Zagładzie nie ma światła); życie i opowiadana historia, powiedział Austerlitz, jest lotem ćmy ku fałszywemu blaskowi, wypełnia je przekonanie o nadchodzącym końcu.
Dla mnie „Austerlitz” pozostaje nadal zagadką, zbiorem miniaturowych obrazów, utrwalonych na kliszy pamięci. Jeśli wrócę do książki, wiem, że potrzebuje ona (i ja) odpowiedniej przestrzeni. Sebald wymaga spokoju. Bez ciszy i milczenia stanie się czytelniczą porażką, podobną do tej bitewnej.
Przekład Małgorzata Łukasiewicz, posłowie Wojciech Nowicki