Powiedzieć, że uwielbiam twórczość Ali Hazelwood to jak nic nie powiedzieć. Jest to jedna z tych autorek, po której książki zawsze sięgam w ciemno, ponieważ wiem, że choćby świat się walił to i tak przypadną mi do gustu. Oczywiście jedne podobają mi się bardziej, drugie mniej, ale w ostatecznym rozrachunku, wszystkie wypadają ponadprzeciętnie w skali ocen od 1 do 10. Jak w tym rankingu uplasowała się publikacja „Not in love”? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Ali Hazelwood przyzwyczaiła mnie do tego, że jej książki, które są powiązane ze środowiskiem STEM, zawsze są dopracowane pod względem merytorycznym. Jako że autorka również obraca się w tym środowisku, tworzy bohaterów, którzy z powodzeniem mogliby być jej współpracownikami w prawdziwym życiu. Dlatego każda jej książka utrzymana w tym klimacie, zawsze mnie zachwycała, ponieważ zamiast czytać o suchych faktach, mogłam poznać to środowisko niemal od podszewki, ponieważ autorka przemycała do swoich tekstów wiele interesujących, branżowych informacji, pozwalając swoim czytelnikom wniknąć do tego dość specyficznego i hermetycznego środowiska. Natomiast w przypadku „Not in love” zabrakło mi właśnie tego, co w jej twórczości było najlepsze.
Oczywiście główna bohaterka Rue, jak najbardziej jest naukowcem i pracuje w środowisku STEM, jednak zabrakło mi w jej kreacji ukazania tej zawodowej strony jej życia. I nie zrozumcie mnie źle, ponieważ w książce mogliśmy towarzyszyć jej podczas pracy, jednak tych scen było jak dla mnie zwyczajnie zbyt mało, aby zachłysnąć się tym specyficznym światem.
W „Not in love” Ali Hazelwood skupiła się głównie na fizyczności pomiędzy Rue, a Eliem i chociaż autorka w przedmowie uprzedziła, że ta konkretna książka jest erotykiem, nie do końca mnie to przekonało, ponieważ według mnie nie został zachowany balas między scenami erotycznymi a pozostałą częścią fabuły.
Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że w mojej ocenie była to jak do tej pory najsłabsza książka autorstwa Ali. Jest mi trochę przykro z tego powodu, bo uwielbiam jej twórczość, ale z drugiej strony, mam nadzieję, że był to tylko wypadek przy pracy i jej kolejne publikacje będą reprezentować ten dobrze mi znany, wysoki poziom.