Z racji mojego wieku wojna na Bałkanach w latach `90 była pierwszym toczącym się konfliktem zbrojnym, o którym miałem jakąkolwiek wiedzę. Jako nastolatek co nieco słyszałem i widziałem w TV. Stąd też byłem żywo zainteresowany lekturą o postaci Karadžicia. Napiszę tak: szału nie ma. Został raczej przedstawiony jako sprawny polityk niż tytułowy "rzeźnik" - lawirant, a nie ludobójca. Jeśli ktoś liczy w tej książce na jakieś mrożące krew w żyłach momenty, to ich nie znajdzie.