“Znasz mnie już wystarczająco długo, aby wiedzieć, że z rozsądkiem nie do końca się lubimy.”
“Nie masz pojęcia, od czego zacząć. Nie ma żadnych śladów, żadnych tropów. Minęło już kilka dni, a ty nie zrobiłeś nic, poza mówieniem, że musisz ich odnaleźć.”
“Jakby bóg zemsty zszedł na ziemię z zamiarem zniszczenia wszystkiego i wszystkich (...) Zawsze taki dobry, łagodny dla nas, a tu nagle kompletny mrok. Podejrzewam, że jak wampiry go zobaczyły, to również się przeraziły.”
“Głowisz się nad jakimś problemem kilka dni, a potem się okazuje, że on od miesiąca ma rozwiązanie, tylko nie raczył o nim nikomu powiedzieć.”
“Promieniowała od niego siła, której wcześniej nie widzieli. Podejrzewali, że to złość, którą odczuwał, wywołała taki efekt. Jego ruchy były opanowane, a mimo to nikt nie miał wątpliwości, że szalała w nim burza.”
“Nie wiem, czy wrócę (...) Ale jeżeli mi się nie uda, pamiętajcie, że zawsze byliście moimi przyjaciółmi i zrobiłbym dla was dokładnie to samo, co teraz dla Mai. Uważajcie na siebie. Nie pozwólcie, aby to się powtórzyło.”
“Najczęściej zmysły wyostrzały się samodzielnie, nawet nie musiał o tym myśleć. Kiedy znajdował się w sytuacji zagrożenia lub za bardzo odpłynął myślami, jego ciało przejmowało kontrolę i reagowało samodzielnie. Mógł lepiej widzieć, więcej słyszeć i czuć, zwiększał mu się refleks, siła i prędkość. Mógł zareagować, zanim w ogóle o tym pomyślał.”
“To wszystko, co się dzieje tam, daleko, nie jest w naszej obronie. A przynajmniej nie bezpośrednio. Czasem lepiej się wycofać i przeżyć, by móc w przyszłości na coś jeszcze się przydać, niż zginąć bezsensownie podczas misji, która i tak nie ma szans powodzenia.”
“Kiedy jednak pierwszy raz opuścił wioskę i zobaczył, jak wielki jest świat i jak nic nieznacząca jest ich osada w środku lasu, zrozumiał, że to wszystko, do czego wcześniej dążył, jest nic niewarte.”
“Dawał mu więcej swobody, to wpadał w kłopoty, gdy z kolei kontrolował go za bardzo, ten buntował się i oczywiście wpadał w kłopoty.”
“Słońce w końcu schowało się za horyzontem, a ciężkie chmury zasłoniły niebo. Spadły pierwsze krople deszczu. Z wejścia do magazynu wypłynęła smuga światła, gdy drzwi się uchyliły. Nie czekał dłużej. Ruszył przed siebie, w biegu wyciągając katanę z pochwy. Pierwszy wampir wyszedł na zewnątrz, a jego głowa potoczyła się po mokrej trawie.”
“Nienawidził jej. Widział, jak hamuje swój śmiech. Miał ochotę rozkwasić jej gębę. Chwycić za włosy, uderzyć twarzą o podłogę, a potem rozorać nią posadzkę. Widział w swojej głowie, jak to robi.”